14.12.2014

Burda 9/2010 model 120

Najważniejszą częścią zimowej garderoby jest płaszcz i szalik. Również piękny kapelusz wzbogaci naszą szafę i upiększy sylwetkę. 
Posiadając choćby jeden z nich w zupełnie inny stylu, kolorze czy też fasonie innym niż większość dostępnych w sieciówkach nieubłaganie przyciągniemy spojrzenia przechodniów. 

Nie bójmy się tych spojrzeń. Przecież jest to najlepszy komplement dla naszej pracy. Która z nas szyje tylko i wyłączne by mieć się w coś ubrać? Takie spojrzenia przechodniów na naszą garderobę i zarazem owoc pracy jest bardziej wymowne niż pochlebstwa koleżanek. Coś w tym jest.

Tak więc cieszę się moim nowym owocem pracy. I oto on. 






11.12.2014

Burda vintage 3/2014

Nie jestem zwolenniczką ciuszków vintage, natomiast uwielbiam je oglądać na innych i cieszyć nimi swe oko. Pomimo tego postanowiłam nabyć świeży numer Burdy vintage 3/2014. 

Dlaczego?

Bo ku mojemu zdziwieniu podoba mi się kilka modeli, nawet bardziej niż w standardowej Burdzie. Czy stało się tak za sprawą modeli z tamtych lat niosących ze sobą wyrafinowana klasykę, która odgrywa w moich własnych modelach ogromną rolę. Czy też ze względu iż sama lubię nosić klasyczne stylizacje czasami z odrobiną pazura. 
Niemniej jednak skuszona linią seksownego żakieciku poszukuję dla tego modelu odpowiedniej tkaniny.

Z wielką zapalczywością przeczytałam artykuły z tego numeru. Lubię czytać dobra prasę, a te artykuły w zupełności mi wystarczyły. Przeniosły mnie w lata 50-te. 

Przede wszystkim zachęcam nie tylko do lektury ale też do samego szycia zamieszczonych modeli.











08.12.2014

Burda 9/2010 - Liczy się efekt

Zawsze zimą krążyłam wokół czarnych i brązowych płaszczy z tradycyjnym krojem. Należało zerwać z tą monotonią. Marzył mi się inny, choćby dla odmiany.

Wybrałam troszkę transparentny flausz. Dlaczego transparentny? Odcień fioletu zmienia się w zależności od światła. Raz jest blado wrzosowy a innym razem intensywny z różowym połyskiem, wieczorem szary, czasem pudrowy róż. Tak go reklamowała Pani z hurtowni, twierdząc, że sprzedają kolejną belę. Nabyłam go. Zawsze to inny kolor.

Dla pięknej tkaniny wybrałam krój z Burdy 9/2010 model 120. Od dawna myślałam o uszyciu tego modelu, ale obawiałam się, że będą znaczne poprawki w konstrukcji i nie będzie dobrze leżeć. Moje przemyślenia z poprawkami sprawdziły się, ale płaszczyk układa się bosko.

Przede wszystkim w Burdzie nie było mojego rozmiaru, więc musiałam dostępny zmniejszyć. Jestem bardzo drobną kobietką, i szczupłą i niską. Szkoda, że Burda tak często rezygnuje z rozmiaru 32 i 34 oraz tych powyżej 44, a tworzy oddzielne modele dla tych rozmiarów. Przecież każda z nas ma inny rozmiar i zupełnie inny gust, więc czemu nie mieć wyboru we wszystkich modelach.

Najwięcej zmian było w rękawach. Zostały na obwodzie zwężone o ok 4,5 cm. Uważałam, że były pierwotnie zbyt workowate. Kolejna zmiana dotyczyła tyłu. Był w talii bardzo szeroki, niedopasowany, marszczył się przy tym nieprzeciętnie. Dużo pogłębiłam i wydłużyłam zaszewki tyłu. Wprowadziłam pęknięcie tyłu aby dół przodu przy chodzeniu nie uciekał na boki. Zrezygnowałam z zapinania płaszcza zamkiem na rzecz dużych czarnych zatrzasek, srebrnych nie chciałam. Cała reszta jest bez zmian.

Z efektu końcowego jestem bardzo zadowolona.