09.04.2013

2013/04/09

Dziś jeszcze umieszczę pomysł na sukienkę, który wczoraj wpadł mi do głowy.
Przepraszam, że nie umieszczam posta o uszytej sukience, ale muszę tak prowadzić bloga. Zawsze mam taki problem, że nie szkicuję pomysłów a potem ich w ogóle nie pamiętam. Gdy później chcę coś skroić następuje ta chwila, którą nazywam: "zdradliwa wena - raz jest a raz jej nie ma" 
W tym celu założyłam bloga, by prowadzić portfolio i podnosić umiejętności nie tylko projektowania ale również konstrukcji kroju, szycia. Gdzie moim zdaniem konstrukcja formy odzieżowej jest najtrudniejszym i najważniejszym etapem realizowania projektu. Wiadomo pomysł jest niesamowicie ważny i to on stanowi o randze i pozycji projektanta. Polscy projektanci dość często inspirują się zagranicznymi. Jest to dwojako związane z brakiem szkół, uczelni kształcących "dobrze" w kierunku projektowania, a prywatne praktyki u już działających projektantów nie istnieją. Po drugie żyjemy w Polsce i tu już nie trzeba nikomu tłumaczyć naszej mentalności, co w ogromnym stopniu wpływa na modę. 
Każdy z nas chce dużo zarabiać, żyć godnie, "robić karierę", ale gdy dadzą (jakimś cudem) pomoc socjalną, zasiłek, płatne wychowawcze... wystarczy w wysokości minimalnej krajowej Polacy przestaną pracować. W rozmowach koleżeńskich padałyby pytania: chce ci się tak pracować, przecież dostaniesz to samo siedząc w domu? 
A ja się pytam: a gdzie marzenia, rozwój osobisty, gdzie branie byka za rogi, gdzie walka o własne Ja...? Czy to tylko opowieści dla dzieci tworzone przez naszych rodziców, czy to bajka powtarzana przez kolejne pokolenia? 
Oczywiście tak mówi się jak dobrze się zarabia! Można wtedy brać byka za rogi. Czy na pewno? A może z domów wynosimy pracowitość a tym samym idzie i lenistwo? Tak więc pytanie brzmi: dlaczego ty zapaLov siedzisz na blogu a nie jesteś rozpoznawalną projektantką? 
Długo by było opowiadać (jak zwykle mamy tłumaczenia, wykręty itp..), jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze. Całe szczęście że od 1,5-2 lat stać mnie na kupowanie tkanin bo wcześniej był tylko made in Szmatex. Tam kupowałam wszystko oprócz butów. 
Więc jak projektować ciuchy nie mając choćby płótna? 
Jak malarz ma malować obraz jak stać go jedynie na farby a nie stać na płótno, ramę..? Ma malować na ścianie..? To też sztuka, ale czy jemu chodzi o graffiti czy o obraz. 
Oczywiście zawsze można grymasić, kręcić noskiem... ale ja tu nie mówię o kupowaniu jedwabiu naturalnego, o kolekcji z kaszmiru.. mówię jedynie o zwykłych podstawach zawodu, niezbędnych narzędziach, materiałach.
Wielu rzeczy żałuję ale jest sto razy lepiej niż 2 lata temu. Walczę o swoje Ja... jak zawsze ale teraz mam narzędzie w ręku - taki sobie blog
długą drogę pokonałam ale przede mną tysiące mil.
Ale wzięło mnie na sentymenty :) 


23 komentarze:

  1. Walcz dalej, bo idzie świetnie! Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  2. Doskonale wszystko opisałaś, i ja wyczuwam tu optymizm. I bardzo dobrze, bo lubimy narzekać że jest z dupy zamiast wziąć się za siebie i za własne sprawy. I nie tylko chodzi o spełnianie marzeń, co jest oczywiście niezmiernie ważne. Ale nieraz słucham koleżanek [mam takie dwie;p], które tkwią w niesatysfakcjonujących je związkach [bo wygodniej] albo są "za grube", albo pracują w tam, gdzie nie mają możliwości się realizować. No ale zawsze to jeden temat więcej do rozmowy, fajnie ponarzekać jak ktoś chce tego słuchać;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś jak wychodziłam na piwko, kawusię z koleżankami to narzekałam, potem byłam zblazowana po tzw praniu brudów a jeszcze później pomyślałam sobie o moich biednych kumpelach, które musiały to wysłuchiwać :) Obecnie jak idę na "zlot czarownic czy też na kółko różańcowe" opowiadam swoją historię od Zapałowa do Krakowa, daje ona do myślenia w pozytywie. Nawet zauważyłam, że ukochani kumpel bardziej je dopingują, a ja trzymam kciuki za wszystkie niestrudzone, wytrwałe, pracowite...

      Usuń
  3. Sukienka bedzie ładna i urocza. Życzę powodzenia. A to lenistwo to chyba w dużej mierze wynosi się z domu, tak mi się wydaje. Tylko jaki sens ma wtedy nasze życie? Przecież to wegetacja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze ci się wydaje. Pracowitość, lenistwo, walkę o to by nie wegetować wynosimy z domu, wegetacje również, ale wtedy nie wiemy, że to wegetacja. Twierdzimy, że my to mamy życie a inni muszą pracować :)

      Usuń
  4. I love your designs, fabrics you chooses! Having a great time on your blog, and I am sure, it will take time to go through it to the beginning! Thank you for becoming my follower! :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Kolor zapowiada się naprawdę obiecująco - Wiosna nadchodzi!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koloru jeszcze nie wybrałam, mam tylko kilka kolorów cienkopisów, jestem zwolenniczką szkicowania w ołówku, ale takie rysunki też się nudzą, muszę kopić kredki :)

      Usuń
  6. Warto być pracowitym...tak dla samego siebie :) Przynajmniej nie jest nudno :D Trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty to moja kochana nie nudzisz się :)

      Usuń
  7. Zgadzam się z Tobą, że podejście do życia wynosi się z domu. Jak nam tam wdrukują, że się do niczego nie nadajemy, albo że wszystko nam się należy z racji bycia pępkiem świata, to potem jest bardzo trudno zmienić takie myślenie jak i zmienić siebie.
    Bądź zatem dla nas pozytywnym przykładem :)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Jesteś przecież rozpoznawalną projektantką w blogosferze, a to niemała grupa. A każdy projektant od czegoś zaczynał, więc naprzód! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pomyślałam o tym :)

      Usuń
    2. Cytryna z ust mi to wyjęła - jesteś rozpoznawalna w blogosferze, więc pierwszy (podobno najważniejszy) krok już zrobiłaś. I tak trzymać - wciąż do przodu. Trzymam kciuki za Twój sukces.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  9. Rób swoje. Masz cel. Dąż do niego. Najtrudniej zacząć, a Ty już początek masz za sobą. Trzymam kciuki!
    Żeby Cę dodatkowo zmotywować to zapraszam Cię do siebie na bloga po wyróżnienie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jest takie powiedzenie - Złej tanecznicy przeszkadza rąbek spódnicy... Ale myślę, że Ciebie to nie dotyczy. U twórcy najważniejszy jest pomysł, reszta to detale. A Tobie pomysłów nie brak, więc wierzę, że dasz radę.
    Pozdrowienia,
    Lizawieta

    OdpowiedzUsuń

****
DZIĘKUJĘ ZA ODWIEDZENIE MOJEGO BLOGA.
****
THANK YOU FOR VISITING MY BLOG.
****
****
****